czwartek, 27 lutego 2014

Part Three

OD AUTORA: KONIECZNIE idźcie teraz po jakiekolwiek chusteczki i miłego czytania *kisses*

Selena POV:

- flashback -

Była zimna i mokra noc. Byliśmy w drodze do domu z rodzinnej kolacji, gdzie tato nie mógł być. Jak zwykle. Zawsze takie same wymówki. Praca. Siedziałam na przednim siedzeniu z mamą, a Josh i Scarlett siedzieli z tyłu. Był 18 miesięcy starszy ode mnie, ale wciąż kochał robić rzeczy z rodziną. Kochał robić ze Scarlett  dziwne rzeczy. Podczas gdy Josh śmiał się i łaskotał ją, Scarlett  powiedziała swoim słodkim głosem "mamo spójrz na to". Mama odwróciła się, aby zobaczyć, co Scarlett zrobiła, kiedy stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Mieliśmy uruchomić awaryjne światła. Ciężarówka nie miała czasu, aby się zatrzymać. To się dzieje właśnie u boku Josha samochodu. Spojrzał mi w oczy. Odwróciłem się, aby zobaczyć Josh'a zakrywającego Scarlett swoim ciałem, a moja mama złapała mnie za rękę, zanim wszystko pociemniało z dźwiękiem szkarłatnego krzyku. Obudziłam się w szpitalu kilka dni później i od razu przypomniałam sobie o wszystkim. Lekarz powiedział, że gdyby Josh nie uchronił Scarlett, ona zmarła by na uderzenie tak jak on. Umieścił swoje życie na linii, aby ją ocalić. I wtedy wiedziałam, że zrobiłabym dokładnie to samo, gdybym była na jego miejscu.

- koniec retrospekcji -

Byłam zwinięta w kłębek na hamaku. Nie wytrzymałam. Nie chciałam już walczyć z łzami. Byłam silna tak długo i za każdym razem blokowałam wszystkie moje emocje. Było łatwiej. Nie chciałam krzywdzić ludzi, dlatego nie pozwalałam im zbliżać się do mnie. Mijały następne tygodnie. Ten wypadek był najgorszym w moim życiu. Ledwo mówiłam lub jadłam. I całkowicie wyłączyłam się i odpychałam wszystkich stąd, co boli mnie najbardziej. Gdy w rzeczywistości chciałam tylko kogoś trzymać obok mnie i usłyszeć że wszystko będzie w porządku, ale zamiast tego wszyscy, których kochałam zostawili mnie tam bezbronną. Jedynym powodem dla którego żyję teraz jest Scarlett. Jeśli nie ona, ja odpuściłabym walkę dawno temu.

Justin POV:
Jazda samochodem była raczej spokojna, zanim ciotka Katarzyna przerwała milczenie i wymieniała "zasady"
-A więc tak...wyglądasz, Justin. Nie oczekuję, abyś robił absolutnie wszystko, w domu, ale są pewne zasady.
-Poważnie? Mistrz nie ma żadnych zasad. Jestem sensacją popu z wszystkich pieniędzy świata. - powiedziałem z zadowoleniem.
-Tak. Zasady. Nie spodziewam się, abyś robił dużo, ponieważ jesteś tylko nastolatkiem i musisz mieć pewną swobodę, ale żadnych partii, narkotyków lub alkoholu pod moim dachem.
Czekaj, co? Ale że tak wszystkiego zabroniła? To sen? Jestem Justin Bieber! Każdy chce mnie w swojej partii
-Przepraszam. - zapytałem
-Jeszcze nie skończyłam. Brak dziewczyn w nocy bez mojej zgody. Brak dziewczyny wchodzących do środka bez mojej zgody. Musisz być w domu przed 8, abyś zdążył do szkoły i 10 w weekendy. - próbowałem jej przerwać, ale ona po prostu ciągle gadała.
-Jeśli mogę zapytać cię o coś, co zrobisz i co jest mniej ważne.
-Jeszcze więcej? - jęknąłem.
Nawet jazdę na skuterze mi zabroniła.
-Tylko raz mi pozwól.
-Nie
I zamarłem.
-To naprawdę mnie nie obchodzi co ty teraz chcesz.
Spojrzałem na nią tak, jakbym miał zaraz coś głupiego powiedzieć, gdy ona nadal
-Nie podejmuj głupich decyzji, jakie ja zrobiłam, gdy byłam w twoim wieku. Masz bardzo błogosławione życie i musisz uświadomić sobie, że...
-Nie sądzę. Miliony dziewczyn ślini się na mój widok, czy można prosić o coś lepszego? - uśmiechnąłem się. -I proszę zabrać starego Justin z powrotem. - Powiedziała, tak nisko, że prawie nie było jej słychać, bo szczerze mówiąc, zabolało trochę. Nie widziałem jej z 5 lat. Wszystko się zmienia, ludzie się zmieniają. Ona nie wie kim jestem. Ja już nawet nie wiem, kim jestem i po raz pierwszy w życiu faktycznie mnie to przeraziło.

ps. przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale muszę iść, więc się spieszyłam :)

środa, 19 lutego 2014

Part Two

Justin POV:

Nie mogłem w to uwierzyć. Moja mama faktycznie wysyłała mnie do Grand Prairie w Teksasie. Zawsze mi "groziła" tym, ale nigdy nie myślałem, że to rzeczywiście się stanie. Ona nie może mi tego zrobić. Znaczy się... jestem Justin Bieber na litość boską.
Nie mogą mi tego zrobić.
NIE.
***
Moja mama nawet nie zamówiła mi biletu na pierwszą klasę. Musiałem siedzieć z jakimiś narzekającymi i strasznie denerwującymi mocherami.


***
Właśnie wylądowałem w Teksasie i wysiadłem z samolotu. Spodziewałem się fanów i paparazzi, ale nie było tam nikogo. Tylko kilka osób z dziwnymi znakami w ręce. Westchnąłem i wygiąłem się po raz tysięczny podczas tego cholernie długiego i niewygodnego lotu.

Wszystko zakończone, teraz tylko popatrzyłem na kierowce limuzyny. Wciąż byłem rozczarowany. Zauważyłem ciotkę Katarzynę. Stoi i macha do mnie. Westchnąłem, wzruszyłem ramionami i podszedłem do niej. Nie widziałem jej jakiś czas, ale i tak nie byłem w nastroju do rozmowy z nią. Przytuliła mnie na chwilę, zanim się wzruszyła.
-Idziemy, czy nie? - powiedziałam niegrzecznie.
-Nie tym tonem młody człowieku. Twoja matka nie może być tutaj, ale przez ten czas, gdy mieszkasz pod moim dachem będziesz śledził moje zasady. Możesz być 'Justinem Bieberem', ale zmienię cię w chłopaka, którego po prostu trzeba nauczyć pewnych zasad - powiedziała, spoglądając na mnie, jakby nie była za bardzo zadowolona, że zostałem oddany w jej ręce.
-Cokolwiek - wymamrotałam i umieściłem słuchawki w uszach, by następnie udać się w spokoju do samochodu.

Selena POV:

Obudziłam się i spojrzałam na miotającą się Scarlett.
-Wstawaj aniołku - powiedziałam dotykając jej ramienia. Nic.
-Aniołku, obudź się - powiedziałam jeszcze raz lekko zmartwiona widokiem, który właśnie zauważałam.

Nadal ją wstrząsałam, aż w końcu obudziła się z krzykiem, po czym nie mogła złapać powietrza. Odwróciła się do mnie i jak tylko mnie zobaczyła łzy przelały oczy i szloch wydostał się ze środka. Przyciągnęłam ją do siebie wycierając łzy z policzków.

-Ciii, już jest dobrze kochanie. Jestem tu - powiedziałam cicho próbując uciszyć jej szloch. - Jest w porządku Scar. Jestem tu, jesteś bezpieczna. Co się stało? - zapytałam, kołysząc ją tam i z powrotem, po czym zagłębiła swoją buźkę w mojej piersi.
-S-S-Selena? - powiedziała i podniosła głowę wraz ze wzrokiem na mnie.
-Tak księżniczko? - odpowiedziałam wycierając jej łzy.
-T-to...to moja wina? - wymamrotała szlochając

Od razu wiedziałam, co jej śniło. Miałam ten sam sen prawie każdej nocy. Sen, który zmienił nasze życie całkowicie.
-Oczywiście, że nie! Scarlett, proszę, uspokój się. Dlaczego przychodzi ci to na myśl?
-Powiedziałam mamie, by spojrzała na mnie, a potem.... - urwała i zaczęła znowu płakać.
-Scarlett Rose Gomez. Teraz posłuchaj mnie dobrze? - skinęła głową i spojrzała na mnie.
-To nie jest twoja wina. Bóg chciał Josha w niebie, aby mógł czuwać nad tobą. Twój starszy brat kochał cię tak bardzo. I zawsze będzie, choćby nie wiem co. Dobrze? Słyszysz mnie?
-To była deszczowa noc, ewidentnie kierowca ciężarówki tu zawinił, ale było już za późno. - powiedziałam głaszcząc jej włosy. Skinęła głową. Pocałowałam ją w czoło i z powrotem położyłam na łóżko. - Prześpij się księżniczko.
-Ale ja nie chcę zobaczyć go jeszcze raz - powiedziała nieśmiało.
-Zaśpiewam ci coś kochanie, dobrze? - poprosiłam przyciągając ją bliżej do siebie.
Skinęła głową. - Tak, proszę. Możesz zaśpiewać "Pray"? Proszę.

Westchnąłem. Nie szczególnie lubię muzykę Justina. Czy nawet go. Po prostu jest zwykłym, zarozumiałym nastolatkiem. Popster, dla którego wszystko szło na rękę, ale zrobię wszystko, aby utrzymać Scarlett szczęśliwą. Zrobiłabym wszystko w mgnieniu oka, dla mojej pięknej siostry, bez żadnych wątpliwości.

Po prostu nie mogę spać
Wiedząc, że wszystko jest nie tak
To jest w gazetach, to w telewizji, to jest wszędzie, gdzie pójdę
Dzieci płaczą, żołnierze umierają, niektórzy ludzie nie mają domu

Ale wiem, że jest słońce za tym deszczem
Wiem, że jest dobry czas za tym bólem
Hej, możesz mi powiedzieć, w jaki sposób mogę dokonać zmian?

Zamykam oczy i widzę jaśniejszy dzień
Zamykam oczy i modlę się
Zamykam oczy i widzę lepszy dzień
Zamykam oczy i modlę się

Tracę apetyt wiedząc, dzieci głodują dzisiaj
Ja jestem grzesznikiem, bo mój obiad jest nadal na moim talerzu?
Ooh Mam wizję, by zmienić świat
I to od dzisiaj

Bo wiem, że jest słońce za tym deszczem
Wiem, że jest dobry czas za tym bólem
Czy możesz mi powiedzieć w jaki sposób mogę dokonać zmian?

Zamykam oczy i widzę jaśniejszy dzień
Zamykam oczy i modlę się
Zamykam oczy i widzę lepszy dzień

Zamykam oczy i modlę się za tych ze złamanym serce,
Modlę się za nieurodzonych
Modlę się za wszystkich tych, nie oddychających
Modlę się za wszystkie dusze w potrzebie
Czy możesz dać mi jedną?

Po prostu nie mogę spać
Czy ktoś może mi powiedzieć, jak dokonać zmian?

Zamykam oczy i widzę jaśniejszy dzień
Zamykam oczy i modlę się
Zamykam oczy i widzę lepszy dzień
Zamykam oczy i modlę się, modlę się, modlę się
Zamykam oczy i módlcie się, módlcie się

Jak skończyłam ostatnią linijkę tekstu, oczy Scarlett zatrzepotały i zamknęły się. Przysięgam, że nigdy nie pozwolę na to, aby moja siostrzyczka znowu była zraniona. Ona już straciła brata, 6 miesięcy temu. Jest jeszcze mała, nie pozwolę na jakąkolwiek dalszą stratę.

To złamało mi serce, aby zobaczyć ją w takim stanie. Nie było nic gorszego niż widok jej zakłopotania. Wiedziałam, że zrobiłam słusznie, trzymając ją, ale ja nie mogę trzymać jej już dłużej. Muszę to skończyć. Musi zacząć radzić sobie sama. Przeniosłam się z dala od Scarlett, weszłam do tyłu patio i zaczęłam znowu wspominać ten okropny dzień.

~~~
czytasz-komentujesz-motywujesz!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Part One

OD AUTORA: witam w pierwszym rozdziale Live My Life, mam nadzieję że spodoba wam się, bo to dopiero początek, miłego czytania! *kisses*

Justin POV:

-Yo Ry, nalej mi jeszcze jednego drinka - powiedziałem potykając się w jego kierunku. Byłem całkowicie pijany, ale mnie to nie obchodziło.
-Myślę, że masz już dość Justin - powiedział obejmując mnie. -Chodź do małego pokoju - zaczął ciągnąc mnie w stronę schodów, kiedy zatrzymał się.
-Nie mów mi, kiedy mam już dość. Dobrze? Powiedziałem, nalej mi jeszcze jednego drinka, tak, kurwa, nalej mi jeszcze drinka - wysyczałem i szturchnąłem go w klatkę piersiową.
-Chodź Justin, jesteś zmarnowany, daj mi do końca przeciągnąć cię się po schodach
-Nie - krzyknąłem na niego -Daj mi kurwa tego drinka, albo wychodzę - powiedziałem, potykając się do przodu.
-Justin cholera! Nie pozwolę ci nigdzie iść! - Ryan powiedział surowo, więc odwróciłem się i uderzyłem go prosto w nos.
-Złamałeś mi nos - powiedział jak Ashley obejrzała się za mną.
Spojrzała na mnie, jakbym był szaleńcem i natychmiastowo podbiegła na pomoc do Ryana. -Co mu będzie? Co się stało?

Wzruszyłem ramionami i ruszyłem w kierunku drzwi. Nikt dalej nie nalał mi drinka. Zacząłem iść ścieżką, potykając się za drugim krokiem, zanim upadłem na trawnik i wszystko stało się czarne.

Ryan POV:

-Kochanie, co się stało? - Ashley zapytała mnie po tym, jak Justin wyszedł.
-Powiedziałem Justinowi, że ma już tyle nie pić, więc odwrócił się i uderzył mnie w twarz.
Spojrzała zszokowana -Powinniśmy iść za nim? - zapytała trochę zmartwiona.
-Nie, zadzwonię do Kenny lub Pattie.
Nie jestem dla niego jakąś zabawką. Byłem zmęczony, a Justin zachował się jak skończony frajer. Z dnia na dzień coraz częściej staje się pijany i to zaczyna działać mi na nerwy. Nie koncentrował się na swojej pracy, nigdy nie robił żadnych rzeczy charytatywnych i gdy Pattie lub Skuter znajdowali puste butelki w samochodzie lub w domu to jasna cholera wszystkich trafiała.

Selena POV :

-Selena? - usłyszałam cichutki głos za mną .
-Co jest aniołku?
To była moja siostra Scarlett. Podniosłam ją i posadziłam na łóżku. Ona może przyjść nawet o 4 nad ranem, była jeszcze moją małą siostrzyczką i zrobiłabym dla niej wszystko. Zaczęła płakać, otarłam łzy kciukiem z jej mokrego policzka.
-Co jest nie tak mojej małej dziewczynce?
-Mama i tata znowu się kłócą - powiedziała, pociągając nosem. Wciągnęłam ją na kolana, i objęłam moje ramiona wokół niej kołysząc nas tam i z powrotem.
-Nie płacz księżniczko. Jest w porządku - szeptałam uspokajając ją.

Zasnęła na moich kolanach. Podniosłam ją i weszłam po schodach trzymając ją w ramionach. Mała objęła moją szyję i powiedziała: -Mogę spać z tobą dzisiaj? - uśmiechnęłam się i już miałam powiedzieć nie, gdy mama i tata zaczęli krzyczeć ponownie.
-Tak, oczywiście - wniosłam ją z powrotem na górę i weszłam do mojego pokoju. Pokój był dość duży i miał podwójne łóżko. Położyłam ją na łóżku i poszłam się przebrać. Wyciągnęłam za dużą bluzkę i zamknęłam szafę. Podeszłam do łóżka, a Scarlett odwróciła się i szepnęła -Selly?
-Tak? - zapytałam, zabierając jej włosy z twarzy.
-Dlaczego mama i tata znowu walczą? Czy to przeze mnie?
I przysięgam, że w tym momencie moje serce zostało złamane na tysiąc kawałeczków. Co mam jej powiedzieć?
-Oczywiście, że nie Scarlett! Nigdy tak więcej nie mów. Kochają cię tak bardzo. Jesteś ich małą dziewczynką.
-Ale dlaczego oni dalej walczą?
-Nie wiem... wspomnienia... ale robi się późno, więc idź spać księżniczko.
-Kocham Cię Selena - szepnęła
-Ja też cię kocham Scarlett.

Zapadła w sen, w moich ramionach, a ja po prostu zaczęłam myśleć na raz o wszystkim co możliwe. O losie moich rodziców, jak moi przyjaciele mnie zostawili i jak moi rodzice próbowali kupić moje szczęście. Kocham moją rodzinę bardziej niż cokolwiek innego na świecie, ale czasami po prostu chcę uciec od rzeczywistości i całego bólu.

Justin POV:

-Justin Drew Bieber - słyszałem jak mama zaczęła krzyczeć idąc do mojego pokoju przez drzwi.
Jęki wydobywające się z mojego gardła były zasadnicze, wciągnąłem koc na głowę.
Czekaj, co? Koc? Mama? Och, nie byłem u siebie.
-Zawiodłam się na tobie. Myślałam, że to tylko etap przejściowy, ale to trwa już za długo. Twoi fani nie zasługują na takiego niezdare. Kiedy w końcu się ogarniesz?

Jęknął po raz tysięczny i zamknąłem oczy chwytając się za głowę, aby jakkolwiek spróbować uciszyć walenie.
-Przykro mi - powiedziałem sarkastycznie.
-Nie Justin, nie jest ci przykro. To jest nałóg. Nałóg w który sam się wpakowałeś. Spakuj torbę, twój samolot odlatuje za 3 godziny - powiedziała zanim miała już odejść.
-Czekaj. Mamo. Jaki lot? - błagałem, aby się przejęzyczyła
Jednak to mama krzyknęła przez drzwi: -Lot do Teksasu
I nagle cały świat zawalił mi się pod nogami.

~~~
(: czytasz-komentujesz-motywujesz :)

niedziela, 16 lutego 2014

Wprowadzenie

Selena i Justin jako nastolatkowie. Selena nie jest znana, jednak Justin jest. Sława za bardzo dała po sobie znaki, więc jego zwyczajna rodzina postanowiła wysłać go do Grand Prairie w Teksasie, gdzie spotyka Selene. Justin zostaje szybko sprowadzony na ziemię, gdy realizacje dziewczyny nie spełniają kryteriom gwiazdy pop. Ta historia jest bardzo dramatyczna, smutna i nigdy nie jest nudno. Oboje muszą nauczyć się radzić sobie bez siebie, utraty bliskich członków rodziny, przeszłości, a także własnej relacji. Płacze podczas pisania tej historii, ponieważ łatwo mi identyfikować i odczuwać wszystkie z uczuć i myśli w głowie Seleny oraz jej działania, więc jeśli szukasz dramatyczny lub łatwo powiązanego fanfiction polecam ten jeden.

~~~
(: czytasz - komentujesz - motywujesz :)

Zaczynając

Witam was aniołki:)

Jak już zauważyliście fanfic będzie tylko i wyłącznie o Jelenie, więc drogie Jelena shippers, dobrze trafiłyście!:)

ORYGINAŁ jelenaissocute.tumblr.com/LiveMyLife

Jeśli widzicie na górze widnieje 5 zakładek:
~ Strona Główna
~ Bohaterowie
~ Kontakt
~ Informowani
~ Wasze uwagi

w zakładce BOHATEROWIE znaleźć możecie listę głównych bohaterów, oraz dołączone gify dla urozmaicenia

w zakładce KONTAKT możecie skontaktować się ze mną za pośrednictwem twittera {ewentualne inne środki komunikacji podaje osobiście}

w zakładce INFORMOWANI wpisujecie swój username (nazwę) z twittera, w tym przypadku przy każdym dodanym rozdziale informuję was (jeśli nie chcecie być informowani, także proszę o informacje)

w zakładce WASZE UWAGI podajecie jakiekolwiek niepasujące dla was informacje

ZAPAMIĘTAJ!!! czytasz - komentujesz - motywujesz:)

NIE PYTAJ KIEDY BĘDĄ DODAWANE ROZDZIAŁY, DODAJE W SWOIM CZASIE, GDY MAM WOLNE!