OD AUTORA: witam w pierwszym rozdziale Live My Life, mam nadzieję że spodoba wam się, bo to dopiero początek, miłego czytania! *kisses*
Justin POV:
-Yo Ry, nalej mi jeszcze jednego drinka - powiedziałem potykając się w jego kierunku. Byłem całkowicie pijany, ale mnie to nie obchodziło.
-Myślę, że masz już dość Justin - powiedział obejmując mnie. -Chodź do małego pokoju - zaczął ciągnąc mnie w stronę schodów, kiedy zatrzymał się.
-Nie mów mi, kiedy mam już dość. Dobrze? Powiedziałem, nalej mi jeszcze jednego drinka, tak, kurwa, nalej mi jeszcze drinka - wysyczałem i szturchnąłem go w klatkę piersiową.
-Chodź Justin, jesteś zmarnowany, daj mi do końca przeciągnąć cię się po schodach
-Nie - krzyknąłem na niego -Daj mi kurwa tego drinka, albo wychodzę - powiedziałem, potykając się do przodu.
-Justin cholera! Nie pozwolę ci nigdzie iść! - Ryan powiedział surowo, więc odwróciłem się i uderzyłem go prosto w nos.
-Złamałeś mi nos - powiedział jak Ashley obejrzała się za mną.
Spojrzała na mnie, jakbym był szaleńcem i natychmiastowo podbiegła na pomoc do Ryana. -Co mu będzie? Co się stało?
Wzruszyłem ramionami i ruszyłem w kierunku drzwi. Nikt dalej nie nalał mi drinka. Zacząłem iść ścieżką, potykając się za drugim krokiem, zanim upadłem na trawnik i wszystko stało się czarne.
Ryan POV:
-Kochanie, co się stało? - Ashley zapytała mnie po tym, jak Justin wyszedł.
-Powiedziałem Justinowi, że ma już tyle nie pić, więc odwrócił się i uderzył mnie w twarz.
Spojrzała zszokowana -Powinniśmy iść za nim? - zapytała trochę zmartwiona.
-Nie, zadzwonię do Kenny lub Pattie.
Nie jestem dla niego jakąś zabawką. Byłem zmęczony, a Justin zachował się jak skończony frajer. Z dnia na dzień coraz częściej staje się pijany i to zaczyna działać mi na nerwy. Nie koncentrował się na swojej pracy, nigdy nie robił żadnych rzeczy charytatywnych i gdy Pattie lub Skuter znajdowali puste butelki w samochodzie lub w domu to jasna cholera wszystkich trafiała.
Selena POV :
-Selena? - usłyszałam cichutki głos za mną .
-Co jest aniołku?
To była moja siostra Scarlett. Podniosłam ją i posadziłam na łóżku. Ona może przyjść nawet o 4 nad ranem, była jeszcze moją małą siostrzyczką i zrobiłabym dla niej wszystko. Zaczęła płakać, otarłam łzy kciukiem z jej mokrego policzka.
-Co jest nie tak mojej małej dziewczynce?
-Mama i tata znowu się kłócą - powiedziała, pociągając nosem. Wciągnęłam ją na kolana, i objęłam moje ramiona wokół niej kołysząc nas tam i z powrotem.
-Nie płacz księżniczko. Jest w porządku - szeptałam uspokajając ją.
Zasnęła na moich kolanach. Podniosłam ją i weszłam po schodach trzymając ją w ramionach. Mała objęła moją szyję i powiedziała: -Mogę spać z tobą dzisiaj? - uśmiechnęłam się i już miałam powiedzieć nie, gdy mama i tata zaczęli krzyczeć ponownie.
-Tak, oczywiście - wniosłam ją z powrotem na górę i weszłam do mojego pokoju. Pokój był dość duży i miał podwójne łóżko. Położyłam ją na łóżku i poszłam się przebrać. Wyciągnęłam za dużą bluzkę i zamknęłam szafę. Podeszłam do łóżka, a Scarlett odwróciła się i szepnęła -Selly?
-Tak? - zapytałam, zabierając jej włosy z twarzy.
-Dlaczego mama i tata znowu walczą? Czy to przeze mnie?
I przysięgam, że w tym momencie moje serce zostało złamane na tysiąc kawałeczków. Co mam jej powiedzieć?
-Oczywiście, że nie Scarlett! Nigdy tak więcej nie mów. Kochają cię tak bardzo. Jesteś ich małą dziewczynką.
-Ale dlaczego oni dalej walczą?
-Nie wiem... wspomnienia... ale robi się późno, więc idź spać księżniczko.
-Kocham Cię Selena - szepnęła
-Ja też cię kocham Scarlett.
Zapadła w sen, w moich ramionach, a ja po prostu zaczęłam myśleć na raz o wszystkim co możliwe. O losie moich rodziców, jak moi przyjaciele mnie zostawili i jak moi rodzice próbowali kupić moje szczęście. Kocham moją rodzinę bardziej niż cokolwiek innego na świecie, ale czasami po prostu chcę uciec od rzeczywistości i całego bólu.
Justin POV:
-Justin Drew Bieber - słyszałem jak mama zaczęła krzyczeć idąc do mojego pokoju przez drzwi.
Jęki wydobywające się z mojego gardła były zasadnicze, wciągnąłem koc na głowę.
Czekaj, co? Koc? Mama? Och, nie byłem u siebie.
-Zawiodłam się na tobie. Myślałam, że to tylko etap przejściowy, ale to trwa już za długo. Twoi fani nie zasługują na takiego niezdare. Kiedy w końcu się ogarniesz?
Jęknął po raz tysięczny i zamknąłem oczy chwytając się za głowę, aby jakkolwiek spróbować uciszyć walenie.
-Przykro mi - powiedziałem sarkastycznie.
-Nie Justin, nie jest ci przykro. To jest nałóg. Nałóg w który sam się wpakowałeś. Spakuj torbę, twój samolot odlatuje za 3 godziny - powiedziała zanim miała już odejść.
-Czekaj. Mamo. Jaki lot? - błagałem, aby się przejęzyczyła
Jednak to mama krzyknęła przez drzwi: -Lot do Teksasu
I nagle cały świat zawalił mi się pod nogami.
~~~
(: czytasz-komentujesz-motywujesz :)
rozdział jest świetny, ale strasznie króciutki. czy inne rozdziały będą dłuższe?
OdpowiedzUsuńi chciałam zwrócić uwagę, że w "Selena POV" widzę czasowniki "zacząłem" i "położyłem", popraw je na formę żeńską
Czekam na nn rozdział jest świetny xoo /@KlaudiaSwaggg
OdpowiedzUsuńto jest genialne :D i genialnie tłumaczysz <3 :) xx
OdpowiedzUsuńFajne , czekam na rozwinięcie akcji .
OdpowiedzUsuńzapowiada się ciekawie, czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuń@JelenaUpdatesPL
No pierwszy rozdział mnie zaintrygował :) Czytam dalej, ciekawi mnie jak Justin zareaguję na tę nowinkę ^.^ Weny życzę ;)
OdpowiedzUsuń